Nic
nie wyszło. Z niczego. Tzw. „liming” się nie odbył. Bez
podania przyczyn. No, ale problemu nie ma. Przygotowaliśmy butelkę
rumpunch'a na tą niebywałą okoliczność, a ponieważ spożyta nie
została, to zostanie wykorzystana przy innej okazji. Na pewno się
nie zmarnuje ;-)
Wypłynięcie
na Grenadę też się opóźnia. Trochę miały w tym udział nasze
przygotowania, ale główny ciężar odpowiedzialności spada na
Herberta. Nigdzie mu się nie śpieszy, na wszystko ma czas, a potem
tłumaczy się w „imigracyjnym”. Okazało się, że przedłużył
sobie samowolnie pobyt na TT o tydzień. Urzędnik z opadłą dolną
wargą tłumaczył mu jak to niedobrze, jak nieładnie i, że nie wie
czy w przypadku powrotu go wpuszczą i czy inny urzędnik (cytuję)
„okaże mu miłosierdzie”. Takie pierdu pierdu dla podniesienia
własnej samooceny i powagi urzędu. Na koniec i tak, co było
wiadome, wypełnił co musiał.
Zresztą
pobyt w Immigration Office był ciekawy jeszcze z jednego względu.
Najpierw znaleźliśmy ogłoszenie o sprzedaży Huntera 31 i w
podpisie było moje nazwisko. Gdzieś na trynidadzkim zadupiu
znajduję kogoś kto się nazywa tak samo jak ja. Rozumiem Anderson,
Andersen, ale Anders?. Nawet w Polsce nam się nie zdarzyło.
Druga
ciekawostka – na tablicy były tylko dwa ogłoszenia w poszukiwaniu
miejsca na jachcie - obydwa polskie. Albo tak źle jest w Kraju, albo
jest tak dobrze i kasa na podróże się znalazła, albo rodacy tacy
aktywni i otwarci na świat.
W
każdym bądź razie na Grenadę ruszamy jutro, tak około południa.
P.S.
Napisałem po mailu do tych „ciekawostek”. Zobaczymy czy odpiszą.
Tomek;
OdpowiedzUsuńMysle ze wyjasnienie jednej z tych ciekawostek moze byc bardzo prozaiczne.
Facet przypuszczalnie rzeczywiscie nazywa sie Anderson lub Andersen ale poprzez zbyt duza ilosc spozytego rumpunch'a stal sie Andersem.
Andrzej
Chyba, że to on spożywał, bo ja to alkoholu do ust nie biorę ;-)
UsuńO jej o jej donosicie, donosicie i donieść nie możecie. kafejkę internetową wam otwierają w PowerBoat'sie, tak że powinniście częściej teraz donosić. dużo jaj kolorowych na zblizające się święta wam życzym. And
OdpowiedzUsuńW Peaku nadal bezpłatnie, ale my w trasie więc donosimy mniej. Kabestanem się bawię, ale te skurczybyki za kilka małych kawałeczków metalu chcą ponad 50 US$.
UsuńKolorowych jajek życzymy.