No
może ten styl, czy jak go tam zwał, nie jest taki nowy.
Przynajmniej dla mnie ;-) Tyle, że tym razem zastosowałem go w
wersji totalnej. Rozpierniczyłem wszystko co się da i robię
wszystko naraz. Jak słońce świeci to korzystam z elektronarzędzi,
jak nie, to dziubię wewnątrz. Jak odpoczywam, to piorę lub zmywam.
Nie sprzątam. Odsuwam tylko to co leży na podłodze i przeszkadza w
chodzeniu. Z zakupami i gotowaniem jestem na bakier. Na ten moment
mam dożarcia suchą fasolę i stare krakersy. Rano coś jednak
kupię. Mam nadzieję. Dbam jako tako by mieć napoje.
Wszystko
to albo mi pomoże stąd wypłynąć, albo mnie wykończy.
Co
robię? Naprawiam dach sterówki – niestety wiąże się to ze
szlifowaniem i laminowaniem. Jak to się dzieje, że kurz zawsze
wpada do środka. Jakby pod wiatr.
Przenoszę lodówkę – nie może do końca świata stać w mesie. Gdy chcę coś sięgnąć ze schowka pod siedziskiem, zawsze muszę z nią walczyć. Wk...iło mnie to.
Docinam brakujące elementy siedzisk. Buduję kącik nawigacyjny. Mocuję zbiornik wody. Dorabiam instalację elektryczną. To na co akurat spojrzę i potrzebuje zmian, wskakuje na listę.
Ogranicza mnie tylko brak miejsca. I czasami sił.
Przenoszę lodówkę – nie może do końca świata stać w mesie. Gdy chcę coś sięgnąć ze schowka pod siedziskiem, zawsze muszę z nią walczyć. Wk...iło mnie to.
Docinam brakujące elementy siedzisk. Buduję kącik nawigacyjny. Mocuję zbiornik wody. Dorabiam instalację elektryczną. To na co akurat spojrzę i potrzebuje zmian, wskakuje na listę.
Ogranicza mnie tylko brak miejsca. I czasami sił.
Zupelnie sie z tym zgadzam ze napoje sa bardzo wazne.
OdpowiedzUsuńGoraco polecalbym rum.j
Skoro to zalecenie lekarza ... ;-)
Usuń