czwartek, 27 sierpnia 2015

Doniesienia z wakacji – Trochę o załodze i egzaminie (206)

Przyznam się szczerze, że czternastolatkowie, a w takim wieku była załoga, nie są moją ulubioną grupą wiekową. Z jednej strony aspiracje do bycia dorosłym, a z drugiej kompletnie niepoważne zachowania. Po kilku dniach, gdy postępy nie były zbyt widoczne, a na dodatek trzeba było kuć teorię, po prostu sobie odpuścili. Wpływ na to miał też dosyć silny wiatr wiejący przez kilka dni, przy którym po prostu część z nich nie radziła sobie fizycznie. Poza tym taki rejs to żadne wakacje, raczej szkoła przetrwania.
Rodzice, do których musiałem dzwonić rozumieli sytuację. Prawie wszyscy. Jeden z ojców zdecydował za syna, że jednak ma próbować. To się nie mogło udać.
No to doszliśmy do egzaminów. Nie ma co kręcić – z naszego rejsu zdała jedna osoba. Większość zdała manewrówkę, a wszyscy minus jeden polegli na teorii. Obóz był trochę lepszy, choć wynik miał najgorszy spośród wszystkich turnusów.
Testy układają egzaminatorzy z puli pytań przygotowanych odgórnie chyba przez PZŻ i dobór tych właśnie pytań decyduje o trudności. Można dyskutować czy ktoś po dwutygodniowym rejsie lub obozie umie żeglować (w mojej opinii nie) i czy powinien otrzymać patent żeglarza, który według obecnych przepisów daje spore uprawnienia, ale nie o to chodzi. Róża Wiatrów strzela sobie po prostu w stopę. Nie da się poruszyć na szkoleniach wszystkiego, a nie było żadnej komunikacji pomiędzy instruktorami a komisją. Poza tym osoba, która przygotowała test udowodniła, że umie więcej niż kursanci. Gratuluję. Tylko kto przyjedzie do Róży jak w internecie pójdzie fama, że tam zdać jest trudno? Konkurencja już zaciera ręce.


2 komentarze:

  1. taki urok rury wiatrów iż jest z dala od logiki nawet podstawowej
    to jest u nich genetyczne
    niestety:(
    i jak potrafię liczyć to od 2007 roku nie widać zmian na lepsze :(
    nie moje małpy
    nie mój cyrk :):):)
    jpt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dokładnie wczoraj wieczór w trakcie rozmowy ze wspólnym kolegą zgadało się, że również walczyłeś na "różanym" froncie. Radość w moim sercu zagościła, że mogłem kroczyć tą samą ścieżką ;-)))

      Usuń