poniedziałek, 9 grudnia 2013

Doniesienia z frontu - Kotwice (84)

Mamy problem z kotwicą, a właściwie z kotwiczeniem. Dwa razy "pojechaliśmy" na Trynidadzie. Następnie na Granadzie w St. George. Również na Ronde Island., Union Island (w bardzo, bardzo niewłaściwej sytuacji) i Mayreau. Nabawiłem się już jakichś lęków. Po każdym kotwiczeniu skaczę do wody i sprawdzam czy jesteśmy bezpieczni. Najczęściej nie jestem zadowolony. Tak wybieramy miejsca kotwiczenia byśmy, w przypadku gdy nas zerwie, sryfowali na otwartą przestrzeń.
Na Trynidadzie stosowaliśmy kotwicę Danfortha z dużymi łapami, które, gdy weszły w muliste dno zatoki trzymały dobrze.



Ta kotwica nie sprawdza się w innych miejscach, przy twardszym dnie. Mamy jeszcze dwie kotwice pługowe. Obie 45 funtowe.



Jedna była wyposażeniem łodzi, druga to ta znaleziona. Zdaje się, że nie mam wyjścia i będę musiał próbować jakichś zmian. Nie może być tak żebyśmy nie spali po nocach, albo trenowali awaryjne podniesienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz